Jeśli szukasz rzetelnego bukmachera w Polsce do zakładów sportowych i kasyn online, Mostbet jest właściwym wyborem. Wśród jego zalet: urozmaicona oferta wydarzeń, wysokie kursy, różne bonusy i promocje, a także darmowe zakłady i darmowe spiny. Znajdź kod promocyjny Mostbet, który zwiększy Twoją kwotę bonusu. A żeby nie przegapić ani chwili gry, pobierz naszą wygodną aplikację mobilną!

Syndrom sztokholmski w przemocowych związkach – mechanizm przetrwania i jego implikacje dla psychoterapii

Syndrom sztokholmski w przemocowych związkach – mechanizm przetrwania i jego implikacje dla psychoterapii

Wprowadzenie: Gdy ofiara broni kata – paradoks, który ratuje życie

W codziennej praktyce psychoterapeutycznej, zwłaszcza w pracy z osobami doświadczającymi przemocy domowej, psychoterapeuta nieustannie styka się z sytuacjami pozornie niezrozumiałymi. Ofiara, która ma realną możliwość ucieczki, nie korzysta z niej. Osoba, która została dotkliwie zraniona, usprawiedliwia sprawcę, broni go przed krytyką, a nawet – jak pokazują doniesienia kliniczne – może dążyć do wycofania oskarżeń i utrzymywania kontaktu z oprawcą po rozstaniu. Dla obserwatora z zewnątrz, dla rodziny, dla samego psychoterapeuty – to zachowanie wydaje się irracjonalne, wręcz samobójcze. A jednak jest ono głęboko zakorzenionym, nieświadomym mechanizmem przetrwania, który psychologia nazywa syndromem sztokholmskim (a w kontekście przemocy domowej – więzią traumatyczną).

Syndrom sztokholmski to zjawisko psychologiczne, w którym ofiara przemocy zaczyna odczuwać więź, współczucie, a nawet lojalność wobec swojego oprawcy. Powstaje on w sytuacji zagrożenia, silnej presji, tortur lub przymusu i polega na rozwijaniu pozytywnych uczuć w stosunku do sprawcy. Psychologia tłumaczy syndrom sztokholmski jako mechanizm obronny, adaptacyjny – sposób na zmniejszenie lęku poprzez wykształcenie narracji, że zagrażająca życiu lub toksyczna relacja jest w jakiś sposób bezpieczna. Dzięki temu, że w mózgu ofiary sprawca staje się bardziej przewidywalny, jednocześnie jawi się jako mniej groźny; ofiara czuje, że ma większą kontrolę, nawet jeśli w rzeczywistości jej nie ma.

Dla psychoterapeuty pracującego z ofiarami przemocy domowej zrozumienie tego mechanizmu jest absolutnie kluczowe. Bez tej wiedzy łatwo popaść w pułapkę stygmatyzowania ofiary („dlaczego nie odejdzie?”), a nawet – co gorsza – wtórnego jej traumatyzowania poprzez konfrontacyjne, oceniające podejście. Zadaniem psychoterapii nie jest zawstydzanie, krytyka ani przyspieszanie decyzji o odejściu. Zadaniem jest delikatne, stopniowe uwalnianie – pomaganie ofierze w odzyskaniu własnego głosu, własnej percepcji rzeczywistości i własnej sprawczości, w tempie, które ona sama wyznacza. Niniejszy artykuł przedstawia mechanizm syndromu sztokholmskiego w związkach przemocowych, omawia implikacje dla praktyki psychoterapeutycznej oraz wskazuje, kiedy właściwe jest prowadzenie psychoterapii indywidualnej, a kiedy – i pod jakimi warunkami – można rozważyć psychoterapię par.

Mechanizm przetrwania – skąd bierze się więź z oprawcą?

Syndrom sztokholmski został po raz pierwszy opisany w 1973 roku, po napadzie na bank w Sztokholmie, gdzie zakładnicy zaczęli odczuwać pozytywne emocje wobec porywaczy. Jeden z zakładników miał wówczas powiedzieć: „To jest teraz nasz świat… śpiąc w tej krypcie, aby przetrwać. Ktokolwiek zagraża temu światu, jest naszym wrogiem”. Najmłodsza z zakładniczek w rozmowie z premierem broniła porywaczy, deklarując, że ma do nich zaufanie, a lęk wzbudzał w niej ewentualny szturm policji.

Z perspektywy współczesnej psychologii traumatycznej syndrom sztokholmski bywa określany jako więź traumatyczna (trauma bonding) – silne emocjonalne przywiązanie ofiary do osoby, która ją krzywdzi. Więź ta powstaje w wyniku połączenia kilku czynników:

  • Nierównowaga sił i izolacja – ofiara znajduje się w sytuacji, w której sprawca ma nad nią całkowitą kontrolę, a ona nie widzi realnej drogi ucieczki. Postrzegane zagrożenie życia i przekonanie, że oprawca jest skłonny spełnić groźbę, tworzą podłoże dla rozwoju syndromu.

  • Cykl przemocy – naprzemienne epizody napięcia, wybuchu agresji i fazy „miodowego miesiąca”, w której sprawca jest czuły, przepraszający i obiecujący zmianę, tworzą u ofiary warunkowanie intermitentne – nagrody są nieprzewidywalne, co wzmacnia przywiązanie.

  • Przetrwanie przez identyfikację – ofiara nieświadomie przyjmuje perspektywę sprawcy, by zmniejszyć własny lęk. Jeśli sprawca jest „dobry” (bo okazuje odrobinę dobroci), to groźba jest mniejsza. To mechanizm podobny do tego, który działa u dzieci wykorzystywanych seksualnie, ofiar kazirodztwa czy jeńców wojennych

  • Izolacja społeczna – sprawca systematycznie odcina ofiarę od rodziny, przyjaciół, wsparcia społecznego. Ofiara traci punkt odniesienia, zaczyna wierzyć, że tylko oprawca może ją zrozumieć i chronić

Kluczowe jest zrozumienie, że syndrom sztokholmski nie jest świadomą decyzją ofiary, ani oznaką słabości charakteru. To nieświadomy, adaptacyjny mechanizm psychiczny, który pozwala przetrwać w sytuacji skrajnego zagrożenia. Jak podkreśla literatura przedmiotu, więź traumatyczna może wystąpić u każdego w procesie przemocy i nie jest wadą charakteru. Dla psychoterapeuty to fundamentalne przesłanie: ofiara nie jest „głupia” ani „słaba” – jej mózg uruchomił strategię, która niegdyś pomogła jej przeżyć.

Syndrom sztokholmski w przemocowym związku – objawy i dynamika

Syndrom sztokholmski w związkach przemocowych może przybierać różne formy, ale pewne objawy pojawiają się szczególnie często. Ofiara może:

  • Usprawiedliwiać i bronić sprawcy – przed rodziną, przyjaciółmi, a nawet przed wymiarem sprawiedliwości. Może mówić: „On nie jest zły, tylko ma trudny charakter”, „To przez stres w pracy”, „Sama go prowokuję”

  • Bagatelizować własną krzywdę – minimalizować skalę przemocy, porównywać do „gorszych przypadków”, zaprzeczać własnemu cierpieniu

  • Odczuwać wdzięczność za drobne gesty dobroci – sprawca, który raz na jakiś czas okazuje czułość lub spełnia drobną prośbę, jest postrzegany jako „ten dobry”, co wzmacnia więź.

  • Przejawiać lęk przed odejściem – nie tylko przed przemocą, ale przed samotnością, przed utratą tożsamości, przed życiem bez sprawcy.

  • Izolować się od osób krytykujących sprawcę – ofiara może zrywać kontakty z tymi, którzy próbują ją ostrzegać, bo postrzega ich jako zagrożenie dla „bezpiecznego świata”, który zbudowała wokół siebie.

  • Doświadczać ambiwalencji – jednoczesnej miłości i nienawiści, pragnienia bliskości i lęku przed nią.

Szczególnie istotnym z klinicznego punktu widzenia jest związek syndromu sztokholmskiego z zespołem stresu pourazowego (PTSD) . Opisany w literaturze przypadek 39-letniej kobiety, która przeżyła atak nożowniczy ze strony byłego męża, pokazuje, że w miarę jak objawy PTSD ustępowały, u pacjentki rozwijała się narastająca więź emocjonalna z oprawcą – wyrażała empatię wobec niego, utrzymywała kontakt w trakcie jego pobytu w więzieniu i dążyła do wycofania oskarżeń. Autorzy tego przypadku sugerują, że ustępowanie objawów PTSD może paradoksalnie sprzyjać rozwojowi syndromu sztokholmskiego. To odkrycie ma ogromne znaczenie dla psychoterapeutów: nie można zakładać, że poprawa kliniczna u ofiary przemocy oznacza pełne uwolnienie się od patologicznej więzi. Wręcz przeciwnie – im bardziej ofiara odzyskuje zdolność do odczuwania, tym bardziej może być podatna na powrót do sprawcy w fantazji lub w rzeczywistości.

zaburzenia lekowe u partnera romantycznego w terapii par psychoterapia

Implikacje dla psychoterapii – strategie delikatnego uwalniania

Praca terapeutyczna z osobą doświadczającą syndromu sztokholmskiego wymaga od psychoterapeuty szczególnej delikatności, cierpliwości i świadomości własnych reakcji. Kluczowe zasady to:

Po pierwsze – walidacja i brak oceny. Ofiara przemocy domowej często doświadczyła wielokrotnego zawstydzania – przez sprawcę, przez otoczenie, a nawet przez samą siebie. Psychoterapeuta nie może dołączyć do tego chóru. Zamiast pytać „dlaczego nie odeszłaś?”, powinien mówić: „Rozumiem, że to, co robiłaś, pomogło ci przetrwać. To była twoja strategia”. Nazwanie syndromu sztokholmskiego jako mechanizmu przetrwania, a nie słabości, jest pierwszym krokiem do odbudowania poczucia własnej wartości.

Po drugie – praca nad odzyskiwaniem rzeczywistości. Gaslighting, czyli systematyczne podważanie percepcji ofiary, jest jednym z głównych narzędzi sprawcy. Ofiara przestaje ufać własnym spostrzeżeniom, pamięci, osądom. Psychoterapeuta pomaga jej stopniowo odzyskiwać kontakt z własnym doświadczeniem – poprzez prowadzenie dziennika, nazywanie emocji, opisywanie sytuacji bez interpretacji sprawcy. To proces długotrwały, wymagający wielu powtórzeń.

Po trzecie – eksploracja ambiwalencji. Ofiara może jednocześnie kochać i nienawidzić sprawcę, pragnąć odejścia i bać się go. Psychoterapeuta nie musi rozstrzygać tej ambiwalencji – powinien ją nazywać i normalizować. Pytania typu: „Co jest dobrego w byciu z nim? A co złego? Czy możesz sobie wyobrazić życie, w którym masz jedno, ale nie drugie?” – pomagają ofierze zobaczyć pełniejszy obraz.

Po czwarte – budowanie sieci wsparcia. Izolacja jest jednym z filarów przemocy. Psychoterapeuta wspiera ofiarę w odtwarzaniu kontaktów z rodziną, przyjaciółmi, grupami wsparcia – nawet jeśli początkowo budzi to opór. Kontakt z innymi ludźmi, którzy nie są częścią systemu sprawcy, przywraca ofierze perspektywę.

Po piąte – praca z traumą. Syndrom sztokholmski często współwystępuje z PTSD i złożonym PTSD (C-PTSD). Skuteczne metody to terapia poznawczo-behawioralna (CBT), terapia schematów oraz EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing). EMDR, jako terapia skoncentrowana na traumie, pomaga przetworzyć wspomnienia, które podtrzymują patologiczną więź.

Po szóste – plan bezpieczeństwa. Nawet jeśli ofiara nie jest gotowa do odejścia, psychoterapeuta powinien wspólnie z nią opracować plan na wypadek eskalacji przemocy. To daje poczucie sprawczości i jest sygnałem, że psychoterapeuta traktuje jej bezpieczeństwo poważnie.

Psychoterapeuta musi też być przygotowany na nawroty – momenty, w których ofiara wraca do sprawcy, broni go, kwestionuje sens terapii. To nie jest porażka – to część procesu. Kluczowe jest, by psychoterapeuta nie okazywał rozczarowania ani złości, lecz pozostał stabilnym, bezpiecznym punktem odniesienia.

Psychoterapia indywidualna czy psychoterapia par – kluczowe rozróżnienie

Jednym z najważniejszych dylematów etycznych i klinicznych w pracy z parami, w których występuje przemoc, jest kiedy można prowadzić psychoterapię indywidualną, a kiedy – a raczej czy kiedykolwiek – można rozpocząć psychoterapię par.

Złota zasada psychoterapii par w kontekście przemocy: Terapia par jest przeciwwskazana, dopóki trwa przemoc – fizyczna, psychiczna, seksualna czy ekonomiczna. Włączenie pary z przemocą do wspólnego procesu psychoterapeutycznego może prowadzić do: eskalacji przemocy po sesjach (sprawca czuje się ujawniony), wykorzystywania terminologii terapeutycznej do dalszej manipulacji, pogłębienia poczucia winy u ofiary, a w skrajnych przypadkach – do przemocy fizycznej bezpośrednio po sesji. Jak podkreślają specjaliści, terapia par w kontekście przemocy może być nie tylko nieskuteczna, ale wręcz niebezpieczna

.

Psychoterapia indywidualna jest właściwą i bezpieczną formą pomocy dla ofiary przemocy. Jej cele to:

  • Odbudowa poczucia własnej wartości i sprawczości.

  • Przepracowanie traumy (CBT, EMDR, terapia schematów).

  • Rozpoznanie i nazwanie mechanizmów przemocy.

  • Wzmocnienie granic i umiejętności asertywnych.

  • Wsparcie w podjęciu decyzji (o odejściu, o zgłoszeniu, o kontynuowaniu lub zakończeniu relacji).

  • Budowanie sieci wsparcia.

Psychoterapia indywidualna może być prowadzona również wtedy, gdy ofiara nie jest gotowa do odejścia. Celem nie jest wtedy nakłanianie do rozstania, ale wzmacnianie jej wewnętrznych zasobów, by mogła podejmować decyzje w sposób bardziej świadomy i bezpieczny.

Psychoterapia par może być rozważana wyłącznie po spełnieniu rygorystycznych warunków:

  1. Przemoc ustała (minimum 6-12 miesięcy bez incydentów).

  2. Sprawca ukończył specjalistyczny program korekcyjno-edukacyjny dla sprawców przemocy domowej i przyjmuje pełną odpowiedzialność za swoje czyny (bez usprawiedliwień, bez projekcji na ofiarę).

  3. Ofiara nie jest już zastraszona i może swobodnie wyrażać swoje potrzeby i granice.

  4. Oboje wyrażają świadomą wolę pracy nad relacją – nie nad „naprawianiem” ofiary, ale nad nowym modelem partnerstwa.

  5. Psychoterapeuta ma specjalistyczne przeszkolenie w pracy z przemocą domową w psychoterapii par.

  6. Istnieje zewnętrzny system bezpieczeństwa – ofiara ma zapewnione wsparcie i możliwość natychmiastowego wycofania się, gdyby przemoc powróciła.

W praktyce klinicznej wiele par, które przeszły przez przemoc, nigdy nie podejmuje psychoterapii par – i jest to decyzja w pełni uzasadniona. Dla niektórych ofiar bezpieczne odejście i rozpoczęcie nowego życia jest jedyną zdrową drogą. Dla innych – po latach intensywnej pracy indywidualnej i po zakończeniu terapii sprawcy – możliwe jest zbudowanie nowej relacji na nowych zasadach. Jednak zawsze priorytetem pozostaje bezpieczeństwo ofiary.

Studium przypadku: „Ona broni go nawet przed sądem” – przypadek 39-letniej pacjentki

Opisany w literaturze medycznej przypadek 39-letniej kobiety, która przeżyła atak nożowniczy ze strony byłego męża, doskonale ilustruje złożoność syndromu sztokholmskiego w kontekście przemocy domowej. Początkowo pacjentka prezentowała klasyczne objawy PTSD – nadpobudliwość, natrętne wspomnienia, lęk. W miarę postępu psychoterapii objawy PTSD ustępowały, ale równocześnie rozwijała się u niej narastająca więź emocjonalna z oprawcą. Wyrażała empatię wobec niego, utrzymywała z nim kontakt w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności i dążyła do wycofania oskarżeń.

Ten przypadek unaocznia, jak ważne jest, by psychoterapeuta był świadomy możliwości wystąpienia syndromu sztokholmskiego w trakcie leczenia PTSD. Poprawa kliniczna nie oznacza automatycznie uwolnienia się od patologicznej więzi – przeciwnie, może ją ujawnić. Psychoterapeuta pracujący z tą pacjentką musiał zmierzyć się z jej ambiwalencją, z jej potrzebą kontaktu ze sprawcą, z jej próbami usprawiedliwiania go – i robić to w sposób, który nie zawstydzał, nie osądzał, ale jednocześnie nie kolateralizował rzeczywistości przemocy.

Podsumowanie: Od przetrwania do życia – psychoterapia jako przestrzeń na odzyskanie siebie

Syndrom sztokholmski w przemocowych związkach jest jednym z najbardziej podstępnych i trudnych do przepracowania mechanizmów, z jakimi spotyka się psychoterapeuta. Nie jest oznaką słabości, głupoty czy masochizmu ofiary – jest nieświadomą, adaptacyjną strategią przetrwania, która niegdyś pomogła jej przeżyć w sytuacji skrajnego zagrożenia. Zadaniem psychoterapii nie jest zawstydzanie ofiary za to, że „nie odeszła”, ani przyspieszanie jej decyzji o rozstaniu. Zadaniem jest towarzyszenie jej w procesie odzyskiwania własnego głosu, własnej percepcji i własnej sprawczości – w tempie, które ona sama wyznacza.

Kluczowe jest rozróżnienie między psychoterapią indywidualną a par. W warunkach trwającej przemocy psychoterapia par jest przeciwwskazana – może narazić ofiarę na dalsze krzywdy. Bezpieczną, właściwą formą pomocy jest psychoterapia indywidualna, której celem jest odbudowa tożsamości, granic i umiejętności podejmowania świadomych decyzji. Dopiero po ustaniu przemocy, po zakończeniu terapii sprawcy i po odzyskaniu przez ofiarę poczucia bezpieczeństwa – można rozważyć, czy psychoterapia par jest możliwa i pożądana.

Psychoterapeuta pracujący z syndromem sztokholmskim musi uzbroić się w cierpliwość, świadomość własnych reakcji oraz głębokie zrozumienie, że za każdym pozornie irracjonalnym zachowaniem ofiary stoi człowiek, który – w obliczu zagrożenia – zrobił wszystko, by przeżyć. I to właśnie ocalone życie jest punktem wyjścia do dalszej pracy: nie po to, by wracać do przeszłości, ale by wreszcie móc żyć.

INNE ARTYKUŁY Z ZAKRESU PSYCHOTERAPII I PSYCHOTERAPII PAR:

perfekcjonizm w związku psychoterapia par

Osobowość obsesyjno-kompulsyjna (anankastyczna) w związku – gdy perfekcjonizm, sztywność i kontrola zastępują spontaniczność

Osobowość obsesyjno-kompulsyjna (anankastyczna) w związku – gdy perfekcjonizm, sztywność i kontrola zastępują spontaniczność Kiedy porządek staje się więzieniem codziennej praktyce psychoterapeutycznej często spotyka się pary, w których jeden z partnerów jest postrzegany jako „nadmiernie kontrolujący”, „sztywny” lub „wiecznie niezadowolony”. Partner ten nieustannie porządkuje, planuje, sprawdza i poprawia – zarówno siebie, jak i otoczenie. Na pierwszy rzut oka może wydawać się osobą odpowiedzialną, sumienną i godną […]

depresja poporodowa psychoterapia par

Kryzys po urodzeniu dziecka – depresja poporodowa, dystans między partnerami i wyzwania dla psychoterapii par

Kryzys po urodzeniu dziecka – depresja poporodowa, dystans między partnerami i wyzwania dla psychoterapii par Gdy narodziny stają się początkiem końca arodziny dziecka w kulturze zachodniej obrosły mitem – mają być jednym z najszczęśliwszych momentów w życiu pary, ukoronowaniem miłości, początkiem nowego, pięknego rozdziału. Tymczasem rzeczywistość psychoterapeutyczna jest często dramatycznie inna. Narodziny dziecka – zwłaszcza pierwszego – to jeden z najpoważniejszych kryzysów rozwojowych, […]

zaburzenia lekowe u partnera romantycznego w terapii par psychoterapia

Syndrom sztokholmski w przemocowych związkach – mechanizm przetrwania i jego implikacje dla psychoterapii

Syndrom sztokholmski w przemocowych związkach – mechanizm przetrwania i jego implikacje dla psychoterapii Wprowadzenie: Gdy ofiara broni kata – paradoks, który ratuje życie codziennej praktyce psychoterapeutycznej, zwłaszcza w pracy z osobami doświadczającymi przemocy domowej, psychoterapeuta nieustannie styka się z sytuacjami pozornie niezrozumiałymi. Ofiara, która ma realną możliwość ucieczki, nie korzysta z niej. Osoba, która została dotkliwie zraniona, usprawiedliwia sprawcę, broni go przed krytyką, a nawet – jak pokazują doniesienia kliniczne […]

współuzależnienie w związku psychoterapia par

Współuzależnienie w związkach – od nadmiernego ratowania po utratę własnych granic. Modele psychoterapeutyczne

Współuzależnienie w związkach – od nadmiernego ratowania po utratę własnych granic. Modele psychoterapeutyczne   gabinetach psychoterapeutycznych coraz częściej pojawiają się osoby, które nie są uzależnione od alkoholu, narkotyków ani hazardu, a jednak ich życie zostało zdominowane przez destrukcyjną, wyniszczającą zależność. Nie są one uzależnione od substancji – są uzależnione od osoby uzależnionej. Ich egzystencja kręci się wokół partnera, jego problemów, jego nałogu, jego kryzysów. Poświęcają własne zdrowie, marzenia, […]

zaburzenia lekowe u partnera romantycznego w terapii par

Zaburzenia lękowe a relacje partnerskie – kiedy lęk napędza kontrolę, a fuzja emocjonalna paraliżuje

Zaburzenia lękowe a relacje partnerskie – kiedy lęk napędza kontrolę, a fuzja emocjonalna paraliżuje Lęk jako niewidzialny trzeci partner w związku praktyce psychoterapii par często spotyka się sytuacje, w których głównym źródłem konfliktów, dystansu lub poczucia uwięzienia nie są różnice charakterów, zdrady ani problemy finansowe, lecz niewidzialny, wszechobecny cień lęku. Zaburzenia lękowe – czy to lęk uogólniony, napady paniki, fobia społeczna, agorafobia, czy lęk separacyjny u dorosłych […]

partner chronicznie chory psychoterapia par

Partner chronicznie chory somatycznie – jak psychoterapia par może pomóc w przepracowaniu żałoby po zdrowiu, zmianie ról i nowej intymności?

Gdy choroba wchodzi do związku adna para nie wstępuje w związek z myślą, że jednego dnia jedno z nich przestanie być zdrowym partnerem, a stanie się pacjentem wymagającym opieki. A jednak choroby przewlekłe – stwardnienie rozsiane, nowotwory, reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń, cukrzyca typu 1 czy choroba Leśniowskiego-Crohna – wkradają się w codzienność wielu związków, zmieniając wszystko: plany na przyszłość, podział obowiązków, sposób spędzania czasu wolnego, a także – […]

psychoterapia związek z osoba

Psychoterapia par z jednym partnerem w związku romantycznym w spektrum autyzmu – specyfika komunikacji, empatii poznawczej i potrzeby przewidywalności

Psychoterapia par z jednym partnerem w związku romantycznym w spektrum autyzmu – specyfika komunikacji, empatii poznawczej i potrzeby przewidywalności Neuroróżnorodność w gabinecie psychoterapii par   gabinetach psychoterapii par coraz częściej pojawiają się pary, w których jeden z partnerów znajduje się w spektrum autyzmu (ASD), często z diagnozą postawioną dopiero w wieku dorosłym, a nieraz jeszcze przed nią stojącą. Zjawisko to odzwierciedla zarówno rosnącą świadomość społeczną dotyczącą autyzmu u dorosłych, jak […]

krytyka i kamienny mur u psychoterapeuty par

Model „czterech jeźdźców” Johna Gottmana w praktyce – krytyka, pogarda, defensywność i kamienny mur

Model „czterech jeźdźców” Johna Gottmana w praktyce – krytyka, pogarda, defensywność i kamienny mur w praktyce psychoterapeuty par   ohn Gottman, współtwórca Instytutu Gottmana, poświęcił całe swoje zawodowe życie badaniu związków i ich stabilności. Jednym z jego najważniejszych odkryć jest czwórka zachowań komunikacyjnych, które z niezwykłą regularnością – bo aż z 90-procentową skutecznością – prognozują rozpad relacji. Gottman nazwał ten destrukcyjny zestaw Czterema Jeźdźcami […]

wyparcie psychoterapia par

Mechanizmy obronne w relacji partnerskiej – jak projekcja, racjonalizacja i zaprzeczanie podtrzymują konflikt?

Mechanizmy obronne w relacji partnerskiej – jak projekcja, racjonalizacja i zaprzeczanie podtrzymują konflikt? codziennej praktyce psychoterapii par psychoterapeuta nieustannie spotyka się z sytuacjami, w których partnerzy mówią o sobie rzeczy ewidentnie niezgodne z rzeczywistością widzianą z boku. On twierdzi, że „to ona jest wiecznie niezadowolona”, podczas gdy to on właśnie wybuchł gniewem. Ona mówi, że „on w ogóle nie dba o dom”, choć terapeuta widzi, jak szczegółowo wypytuje o terminy wizyt lekarskich dzieci. […]

zapomnieliśmy jak rozmawiać problem w psychoterapii par

„Zapomnieliśmy, jak rozmawiać” – odbudowa dialogu w parach po długotrwałym milczeniu i nagromadzonych urazach częsty problem pojawiający się w psychoterapii par

„Zapomnieliśmy, jak rozmawiać” – odbudowa dialogu w parach po długotrwałym milczeniu i nagromadzonych urazach codziennej praktyce psychoterapii par jednym z najbardziej bolesnych i zarazem powszechnych zgłoszeń jest sytuacja, w której partnerzy mówią: „Nie rozmawiamy ze sobą”, „Cisza w domu jest nie do wytrzymania”, „Każda próba rozmowy kończy się kłótnią lub jeszcze głębszym milczeniem”. Długotrwałe milczenie w związku nie jest zwykłym brakiem tematów do rozmowy – jest czynnym, często nieświadomym […]