Zdradzony
Zdradzony (przemyślenia po psychoterapii) Tak, myślałem ,że nigdy mi się to nie przytrafi. Jak to? Naszego cudownego związku coś takiego nie może dotyczyć. A jednak, stało się.......działo się długo zanim to do mnie dotarło. Koniec świata chyba byłby dla mnie mniej dotkliwy. Przynajmniej nie musiałbym tyle cierpieć. Jak mogła zrobić mi to osoba, którą kochałem ponad wszystko. Gdy się dowiedziałem poczułem ulgę, miłość a zaraz potem nienawiść, zżerający od środka ból, zazdrość, żal. I tak w kółko i te wszystkie emocje występowały równocześnie. Brak snu, ciągły stres, mętlik – nawet ataki hiperwentylacji. Nie dawałem rady, już nawet sam organizm zaczął się buntować. Dlatego podjąłem decyzję o terapii i to we dwoje. Nawet gdyby żona się nie zdecydowała poszedłbym sam. Od razu wiedziałem, że sam nie dam rady albo będę cierpiał…